RSS
sobota, 06 listopada 2010
Hacker

Ostatnie dwa wpisy były poświęcone w całości małej pyrze - czas więc przyszedł na prawdziwe złoto :o)



Elegancja w pełnej krasie:


Zawsze wie co powiedzieć:


...ma po prostu najsłodsze oczy:


...i do tego jaki zdolny! (wchodzenie tyłem po schodach):

17:06, sickanza
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 listopada 2010
Drugi film Lee

W końcu udało mi się poskładać drugi filmik z Lee - jest na nim w wieku 5 do 6 miesięcy - niestety pokazaliśmy bardzo mało z rzeczy jakie w tym czasie robiliśmy ponieważ mieliśmy problemy z urządzeniem nagrywającym i tylko tyle udało się uzyskać.

23:00, sickanza
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 listopada 2010
Jesiennie...

Ktoś ma jakieś pytania co u nas?



W tym roku mamy szczęście do wyjątkowo pięknej, złotej jesieni jeszcze pod koniec października co bardzo cieszy mnie i psy - dlatego dużo czasu spędzamy na dworze, a przy okazji robimy zdjęcia pośród kolorowych liści :o)





Poza radosnymi promykami słońca, w około tańczy wesoło wiatr czego efektem jest fakt, iż pyra na wszystkich portretach wygląda jak potworny poczochraniec.



Poza pozowaniem pyrę staram się nauczyć miłości do szarpania z nitką nadziei, że może dzięki temu kiedyś uda nam się trenować frisbee ^^"

17:04, sickanza
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 września 2010
Wielka Sowa

Wczoraj pojechaliśmy na spacer w Sudety Środkowe, a konkretniej Góry Sowie. Ostatnio byłam tam jako kilkuletnie dziecko z mamą i rodzeństwem - wtedy wszystko wydawało mi się o wiele większe i wyższe. Samochód zaparkowaliśmy pod Muzeum Sztolni Walimskich, a stamtąd powędrowaliśmy w góry z planem wejścia na najwyższy szczyt w paśmie Sudetów Środkowych, czyli Wielką Sowę sięgającą prawie 1015 metrów.


Długi czas zajęło nam szukanie wejścia na szlak przez co niestety sporą część drogi przeszliśmy szosą, gdzie minął nas wóz z obornikiem, który dosyć sążnie z niego wyciekał pozostawiając za sobą "plamki o ciekawym zapachu" umilające drogę... na szczęście i przy tej trasie bywało wesoło:


Na pocieszenie szlak, którym poszliśmy prowadził również przez Małą Sowę (972m), więc zaliczyliśmy dwa szczyty za jednym razem - aczkolwiek nawet nie wiemy, w którym momencie ten mniejszy szczyt mijaliśmy, gdyż nie był on w żaden sposób zaznaczony :o(


Dużym plusem był prawie całkowity brak turystów - spotkaliśmy raptem może z 3 niewielkie grupy i jednego samotnika - wszystkich raczej blisko samego szczytu, a na szlaku nie było widać, ani słychać innych ludzi, więc psiaki mogły szaleć do woli na pełnej swobodzie :o)


Przy okazji spaceru w tak naturalnym środowisku mogłam zobaczyć różnice w odmiennych typach użytkowych psów i zobaczyć jak naprawdę działa hodowla kierunkowa - mój retriever ciągle węszył zwierzynę i nie raz poszedł w las.


Owczarek natomiast trzymał się blisko i dbał o to, aby nikt za daleko od reszty nie odchodził.


Na szczycie urządziliśmy sobie mały postój na drugie śniadanie dla ludzi dając szansę psiakom na przeprowadzenie zawodów w robieniu bardziej zabiedzonej miny w celu wyżebrania naszego prowiantu.






W między czasie psy zażywały na całej długości trasy kąpieli błotnych i orzeźwiały się wodą z górskiego strumyka.




Po przerwie powędrowaliśmy w kierunku schroniska "Sowa", gdzie mieliśmy nadzieję napić się ciepłej herbaty - niestety będąc tam poza sezonem - nikt nas nie ugościł.


Dalej pozostała wędrówka w drogę powrotną nieznanymi szlakami, którymi udało nam się wyjść bardzo blisko miejsca, gdzie stał nasz samochód, więc przynajmniej w drodze powrotnej psy nie musiały się już tyle smyczować wzdłuż szosy.



Podsumowując mieliśmy bardzo przyjemny, około pięciogodzinny spacer - w ładnej pogodzie i ciekawym terenie, którego efektem były wymęczone psiaki, nie rozrabiające już do końca dnia oraz ja mająca nawet zakwasy - czyli cel wyprawy osiągnięty :o)

15:29, sickanza
Link Dodaj komentarz »
9 sierpnia 2010










14:42, sickanza
Link Dodaj komentarz »
Agility - 7 lipca 2010

Nie ukrywając małą brałam od razu z planami trenowania agility i mam nadzieję, że dobrze będzie jej szło. Oczywiście najważniejsze jest codzienne życie i to, żeby Lee była szczęśliwa ze mną. Jednak psie sporty są dla mnie dużym priorytetem.

Do tej pory byliśmy z małą na 3 treningach - na każdym kolejnym coraz bardziej mała się rozkręca.

Pierwszy był w zasadzie socjalizacją z placem, innymi psami biegającymi dookoła i ogólnym hałasem, który tam panuje. Mała z początku była wystraszona - myślę, że największy wpływ miały na to całkiem spore, szczekające psy - ale po nie długim czasie się ośmieliła i po upływie pół godziny zaczęła się za mną bawić szarpakiem i porobiła kilka ćwiczeń przygotowujących ją na przyszłość takich jak np. obroty.

Na drugim treningu zaczęliśmy set point (z programu Susan Salo na dobrą technikę skoku) i tunel. Mała bardzo szybko zaczęła biegać przez króciutki tunel, więc po niedługiej przerwie jeszcze na tym treningu spróbowaliśmy pobiegać cały i nawet pod koniec trochę go zaginać. Poszło bardzo dobrze - jestem niezmiernie dumna z Lee!



Trzeci trening - nie mogło być lepiej! Lee biegała przez tunel zgięty już o 90 stopni i robiła sekwencję z dwóch tuneli - krótki i długi. Jeżeli chodzi natomiast o set point - skakała ślicznie, dużymi susami - widać było, że zaczyna jej naprawdę to wychodzić :o)

Dostaliśmy z tego treningu śliczne zdjęcia - autorem jest Sylwia od Twistera:













Na koniec mamy do zaprezentowania video podsumowujące nasz pierwszy miesiąc razem:

14:36, sickanza
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 czerwca 2010
Couple of pictures...

Pogoda na zewnątrz  zrobiła się taka piękna, że mamy ochotę siedzieć na dworze cały czas i nie chcemy tracić czasu na siedzenie przed komputerem. Dlatego dzisiaj za wiele nie napiszę, ale podzielę się paroma zdjęciami.









14:34, sickanza
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 czerwca 2010

Witam,
na wstępie myślę, że dobrze było by przedstawić naszą gromadę :o)

Anza

aktualnie studiuję Zootechnikę na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu.
Trenuję Agility i Frisbee z moimi psami w klubach Extreme Dog i born2fly.
Pracuje metodami pozytywnymi z użyciem klikera - najbardziej lubię uczenie sztuczek poprzez kształtowanie, gdyż to pozwala moim psom wykazać się własną inicjatywą.

Anza

...zdjęcie autorstwa Olgi: http://sundayivigo.blox.pl/html

Hacker

Golden Retriever, urodził się w 2004 roku.
Jego ulubionym sportem jest frisbee.

Hacker&frisbee

...zdjęcie autorstwa Piotra: http://www.pnbfoto.pl/

Lee
owczarek pirenejski długowłosy, urodziła się w 2010 roku.
Jej ulubionym zajęciem jest obmyślanie strategicznych planów kradzieży upatrzonych przez siebie rzeczy.

Lee

...zdjęcie autorstwa Olgi: http://sundayivigo.blox.pl/html

18:19, sickanza
Link Dodaj komentarz »